Jazda testowa / Ssang Yong Rodius
Są chłopcy, którzy marzą o tym by być kosmonautą. Są tacy, którzy marzą o zostaniu kierowcą autobusu. Pierwszym pozostawiamy marzenia, drugim polecamy SsangYong Rodius. Oto pierwsze wrażenia z jazdy.
Rodiusem jeździ się jak rejsowym autokarem. Kierowcy zwykłych aut, którzy zasiądą za jego sterami od razu zrozumieją co to znaczy górować nad wszystkimi.
Miejskie hatchbacki, sedany a nawet limuzyny prezesów przemykają na wysokości klamek w drzwiach Rodiusa. Do tego okna są dokładnie na wysokości okienka w McDrive – już nie trzeba sięgać po hamburgery. Trzeba się bowiem trochę schylić. O ile w ogóle uda nam się wmanewrować w wąski podjazd przed fast fodem. Rodius ma bowiem ponad 5 metrów długości i prawie 2 metrów szerokości. Jest najdłuższym vanem na rynku, przy którym Chrysler Voager czy Renault Espace Grand to miejskie autka.
Odgłos zasysania powietrza jaki wydaje turbina monstrualnego 2,7 litrowy diesela również nasuwa skojarzenia z potężnymi silnikami drogowych kolosów. Mniejsze auta uciekają w popłochu, w obawie przed wciągnięciem przez przedni grill – zjeżdżać gnoje!
Szkoda tylko, że olbrzymia kierownica zapożyczona z Mercedesa nie jest pochylona bardziej poziomo, jak w autobusach. Wtedy z pewnością miała by gałkę do łatwiejszego kręcenia…
W tylnym przedziale Rodiusa, który ma oddzielną klimatyzację, możemy przewieźć nawet 9 pasażerów. W sumie Rodiusem może podróżować 11 osób, bo na tyle auto ma homologację. Podróż z połową Twoich znajomych jest jednak mało realna, gdyż w czwartym rzędzie siedzeń z trudem zmieściły by się dzieci. Natomiast pozostałe siedziska, rozmieszczone w systemie 2 + 3 zapewniają komfort luksusowego autobusu rejsowego idealnego na długie trasy autostradami zachodniej Europy. Są także stoliczki, a dwa środkowe siedzenia można obrócić o 180 stopni, tak, że będą zwrócone w kierunku pozostałych pasażerów. Idealne do grania w brydża.
Przyjemność z podróżowania mogą popsuć stuki jakie dobiegały naszych uszu z tylnych partii testowanego auta oraz niezbyt dokładnie spasowane plastiki, które dają się odginać. Jedna z lampek umieszczonych pod sufitem również trzymała się na słowo honoru koreańskiego harcerza (a auto ma dopiero 17 tys. przebiegu!). Znudzone podróżą dziecko z pewnością zwieńczyło by dzieło zniszczenia.
No cóż jak…w autobusie komunikacji miejskiej.
Kilka informacji:
> W Polsce można kupić Rodiusa tylko w jednej wersji wyposażenia Premium, tylko z Dieslem i tylko z automatyczną skrzynią biegów.
> Cena brutto: 139 900 PLN
> Rodius to jedyny van z napędem na cztery koła i reduktorem
> Maksymalny moment obrotowy 340 Nm dostępny jest w zakresie od 1800 do 3200 obr./minutę.
> Pojemność bagażnika to 875 litrów, a po wyjęciu trzeciego rzędu siedzeń…3034 litrów.
czwartek, 21 sierpnia 2008
Ssang Yong Rodius - wrażenia z jazdy testowej
środa, 11 czerwca 2008
Pięć dni z Hyundaiem. Galeria zdjęć.
Poprzednio pisaliśmy już o tym dlaczego warto wybrać się na weekendowy wypad do Płocka. Teraz zapaszamy do galerii zdjęć z wyjazdu. A w niej plaża, Hyundai i...Platon.
| Testujemy Hyundaia i30cw |
Na podsumowanie testu zapraszamy do audycji CB RADIO, w środe 18 czerwca, o godzinie 16 30, w radio OFF. Powiemy czy warto kupić Hyundaia. A jeśli nie Hyundai to...? Czytaj więcej......
niedziela, 8 czerwca 2008
Pięć dni z Hyundaiem. Dzień czwarty
Hyundaiem w trasę
Gdy wszyscy warszawiacy ciągną w weekend do Kazimierza lub nad Zalew Zegrzyński, my postanowiliśmy odwiedzić jedno z najstarszym miast na Mazowszu - Płock. I przetestować Hyundaia podczas trasy.
Są przynajmniej trzy powody by w ciepły dzień wybrać się do Płocka: wielka plaża położona nad Wisłą, urocza starówka oraz odległość, która wynosi tylko 98 km od Warszawy. A ponieważ cała Warszawa stoi w korku w drodze nad Zalew Zegrzyński, droga do Płocka jest pusta, więc podróż trwa nieco ponad godzinę.
Hyundai w trasie sprawdził się dobrze. Podróż w cztery osoby jest komfortowa. Mimo nie do końca dobrze wyprofilowanych siedzeń, o których wspominaliśmy we wcześniejszych notkach. Piąta osoba, która mogła by usiąść pośrodku tylnej kanapy, szybciej odczuła by trudy podróży.
Droga do Płocka jest miejscami dziurawa. Hyundai ma twarde zawieszenie i jadąc powyżej 100 kilometrów na godzinę tył nieznośnie podskakuje. Za to po załadowaniu auta bagażami, podwozie nie obija się na większych wybojach.
Jak to na drogach w Polsce, jedzie się co jakiś czas wyprzedzając tiry. W takich sytuacjach przydaje się mocny i elastyczny silnik. Testowany Hyundai dysponował jednostką o mocy 122 koni mechanicznych. Sporo, jednak by sprawnie wyprzedzać ciężarówki, emerytów i furmanki trzeba redukować biegi. Motor Hyundaia dysponuje zaledwie 154 niutono metrami momentu obrotowego. Osoby, które nie lubią „wachlować” biegami powinny rozważyć kupno wersji z silnkiem Diesla.
Wracając z Płocka udało nam się rozwikłać zagadkę hałasującej klapy. Winowajcą okazała się tablica rejestracyjna, która odstaje i obija się o klapę bagażnika. By temu zapobiec wystarczyły by niewielkie, gumowe podkładki. Bez nich lakier może się zarysować lub nawet odprysnąć. I rdza gotowa.
Jutro podsumowanie pięciu dni z Hyundaiem i30 cw
sobota, 7 czerwca 2008
Pięć dni z Hyundaiem. Dzień trzeci
Minął kolejny, aktywny dzień z Hyundai'em i30 cw. Czas opisać, dlaczego jazda tym samochodem sprawia dużo przyjemności, a co można by poprawić bo jak wiemy - nie ma ideału.
Na początek trochę faktów. Testowany samochód oferowany jest z pięcioma silnikami - 2 jednostki benzynowe, oznaczone symoblem DOHC CVVT o pojemności 1.6 i 2.0, oraz trzy silniki wysokoprężne, oznaczone symbolem CRDi, dwa z nich o pojemności 1,6 oraz jeden dwu - litrowy.
Do testów otrzymaliśmy wersje z silnikiem benzynowym o pojemności 1,6. Z początku wydała się to przeciętna jednostka, do czasu przekręcenia kluczyka. Silnik ten dysponuje mocą aż 122 KM ! Dzieje się tak dlatego, że to bardzo dopracowana konstrukcja. Jest wykonany z aluminium, ma 16 zaworów, dwa wałki rozrządu, zmienne fazy rozrządu... dużo tego - ale właśnie dzięki temu nie ma obawy, że zabraknie nam mocy w krytycznej sytuacji. Wystarczy redukcja biegu i bez trudu Hyundai wyprzedza.
Przechodząc do wnętrza - co za miłe zaskoczenie ! Czeka na nas wielofunkcyjna kierownica obszyta skórą, bardzo czytelne zegary, oraz konsola, do której naprawdę nie trzeba czytać instrukcji obsługi. Automatyczna klimatyzacja obsługiwana jest za pomocą dużego pokrętła, dzięki któremu regulować można temperaturę wewnątrz pojazdu. Do tego w tym samym pokrętle umieszczono przyciski: Auto, do automatycznego ustawienia prędkości wiatraka i kierunków nawiewu, oraz OFF do całkowitego wyłączenia całego systemu. Do tego przyciski po lewej, do regulacji manualnej obrotów wiatraka, zmiany obiegu powietrza i wyłączenia klimatyzacji, oraz po prawej do zmiany kierunku przepływu powietrza. Osobny wyświetlacz informuje nas o wprowadzonych przez nas zmianach.
Powyżej znajduje się radio, które również nie nastręcza użytkownikowi żadnych problemów z obsługą. Dwa pokrętła - jednym włączamy/wyłączamy radioodtwarzacz oraz regulujemy głośność, drugim ustawiamy zakres częstotliwości. Do tego standardowe przyciski czyli od 1 do 6 do zaprogramowania ulubionych stacji oraz innego bokach, te służą do dodatkowych ustawień takich jak usługi RDS, PTY oraz zakres AM i FM. Nad odtwarzaczem znajdziemy slot na płyty CD. Oczywiście możemy odtwarzać pliki MP3. Radiem można również sterować z kierownicy i tu jedno ale - według mnie przyciski powinny być rozmieszczone symetrycznie - to jest regulacja głośności po lewej, a zmiana zaprogramowanych stacji po prawej. Na tą chwile trzeba odwracać uwagę od prowadzenia bo przyciski są podobne i nie sposób się nie pomylić.
Jeszcze jedna rzecz, która bardzo miło zaskakuje. Między fotelami z przodu znajduje się bardzo wygodny podłokietnik, po którego otwarciu ukazują się złącza - USB i Line IN/Aux. Złącza służą do podłączenia zewnętrznego źródła muzyki takiego jak odtwarzacz MP3, ale także kultowego IPOD'a, do którego specjalne okablowanie znajduje się w standardowym wyposażeniu - to naprawdę fajne rozwiązanie.
Dodam jeszcze, że odtwarzacz pracuje naprawdę świetnie, słychać bardzo czysto i wyraźnie zarówno radio, jak i muzykę z płyt.
Na drzwiach kierowcy znajdziemy panel do obsługi szyb - wszystkie są sterowane elektrycznie - podobnie jak lusterka. Kierowcy ma mozliwosc otwierana swojej szyby automatycznie. Po jednym naciśnięciu guziczka, szyba się opuszcza, ale zamykanie wymaga już ciągłego trzymania przełącznika. Dlaczego? I to nie przypadek - informuje nas o tym napis na przycisku "" AUTO DOWN". To trochę dziwne rozwiązanie i szczerze jeśli miałbym wybierać wolał bym mieć na odwrót...
Następnym zagadnieniem są schowki i tu można powiedzieć tylko jedno - jest ich dużo. Zaczynając od samej góry deski rozdzielczej, po konsole środkową naliczamy już dwa i to zamykane. Sam podłokietnik to aż trzy - jeden po otworzeniu pierwszej części, drugi w drzwiczkach podłokietnika, i trzeci na dnie gdzie, znajdują się złącza do Ipoda. Poza Ipodem mieści się tam też szklanka o pojemności 0,4 litra- przy zamkniętym podłokietniku! Nie mogło oczywiście zabraknąć schowka w standardowym dla niego miejscu - na przeciwko pasażera. Ten jest zamykany na klucz i uwaga - klimatyzowany! Należy również wspomnieć o uchwytach na napoje. Te z przodu - w liczbie dwóch - pomieszczą butelki półtora litrowe, ale dzięki sprytnym systemom mocowania, pół litrowe też się nie przewrócą. Z tyłu w podłokietniku wbudowanym w tylną kanapę są również dwa uchwyty na napoje, trochę mniejsze. No i największy schowek a właściwie cały kompleks schowków mieści się pod podłogą w bagażniku - możemy rozłożyć rower na części pierwsze i poza ramą i kołami wszystkie się tan pomieszczą i co ważne, będą posegregowane - duży plus.
Wspominając o bagażniku trzeba powiedzieć o jego rozmiarach - 415 litrów, a po złożeniu siedzeń aż 1395 l. i to do linii okien. Dzięki takiej pojemności dziś rano mój rower zmieścił się tam bez problemów i wreszcie nie musiałem zdejmować kół.
Fotele - robią wrażenie. Dobrze wyprofilowane, pół skórzane, trzymanie boczne ponad przeciętne. Niby wszystko super, ale... nie jest to tylko moje zdanie, ale po spędzeniu więcej niż godziny w tym siedzisku zaczyna boleć nas szyja, wydaje mi się, że zagłówek jest trochę za bardzo odchylony do tyłu i po prostu nie da się na nim oprzeć głowy. Po jakimś czasie da się takze odczuć dyskomfort w kolanie prawej nogi. Te problemy mogą mieć dwa źródła: Albo nie potrafię ustawić fotela w dogodnej pozycji, albo ten typ tak ma, a było by szkoda.
Jak już tak narzekam, to muszę się przyznać, że nadal nie mogę dojść co się obija z tyłu na wybojach. Mamy podejrzanego. Dziś zamykając bagażnik usłyszałem dziwny dźwięk, okazało się że ramka tablicy rejestracyjnej jest bardzo blisko blachy bagażnika i zamykając odbija się od niej. Może na wybojach dzieje się to samo - usunięcie jest w miarę proste, wystarczą sylikonowe podkładki.
To tyle w trzecim dniu - jutro test w trasie - zobaczymy jak się sprawdzi i30 na "czerwcówce"
Pięć dni z Hyundaiem. Dzień drugi.
Hyundai i30 cw / test w korku drogowym
Charles Lindenbergh, amerykański pilot, pionier lotnictwa, powiedział kiedyś, że żyjemy w zwariowanych czasach. Lot w kosmos odbywa się coraz szybciej, jazda do biura coraz wolniej. Jak Huyndai sprawdza się w tej codziennej czynności?
Hyundaiowi gratulujemy…
Test w warszawskich korkach trwał w sumie cztery godziny. Jedną rano, w drodze do biura. Kolejne trzy spędziłem w aucie po 17. Postanowiłem załatwić kilka spraw na mieście.
Testowany Hyundai stał cały dzień na słońcu, więc po „fajrancie” w środku białko zwierzęce zaczynało się ścinać. Włączam klimatyzację. Wystarczyły nie więcej niż trzy minuty by temperatura w aucie spadła do przyjemnego poziomu. Perspektywa sprawunków na mieście, po ośmiu godzinach w firmie, przestaje być koszmarem.
Manewry
Pierwszy bieg. Stop. Pierwszy bieg. Stop…w żółwim tempie przebiłem się w okolice banku, który mieści się w centrum. Oczywiście nie ma wolnego miejsca parkingowego. Jak zaparkować w miejscu, z którym nie poradził by sobie instruktor jazdy z innego miasta niż Warszawa? Z Hyundaiem to proste. Wspomaganie działa bardzo sprawnie – pozwala na pełną kontrolę skrętu auta (które jest całkiem zwrotne) a lusterka są na tyle duże, że widać boki samochodu. Jedynie do tyłu widoczność jest ograniczona, gdyż bryła Hyudaia zwęża się, przez co trzeba cofać na „wyczucie”. Czujniki cofania dopiero w wersji Premium, której ceny zaczynają się od 76 tys. Drogo.
Jak ustawić fotel??
Być może Wasz kierowca testowy jest wyjątkowo dziwnej budowy ciała. Być może. Ale drugi kierowca testowy również potwierdził, że nie sposób idealnie ustawić fotel kierowcy. Opuszczałem i podnosiłem siedzisko. Regulowaliśmy odcinek lędźwiowy (regulacja dostępna od wersji Comfort). Mimo to albo zaczynaliśmy odczuwać. po drugiej godzinie jazdy, dyskomfort w okolicy szyi albo nie mogliśmy ustawić stopy na pedale gazu tak by nie drętwiała.
Tajemnicze stuki
Z tyłu wciąż coś stuka na każdym większym wyboju. Nadal wydaje nam się, że to klapa bagażnika, ale równie dobrze może być to zawieszenie. Czy test w trasie potwierdzi nasze podejrzenia? Odpowiedź już w niedzielę, a jutro nieco więcej o technicznych aspektach Hyundaia i30 cw.
Źródło cytatu: wikipedia
czwartek, 5 czerwca 2008
Pięć dni z Hyundaiem. Dzień pierwszy.
HYUNDAI i30 cw / Pierwsze wrażenia z jazdy
Hyundai to marka, której starsze modele mogą kojarzyc się z kiepską jakością i brzydką stylistyką. Tymczasem Hyundai i30 cw zaskakuje. I to bardzo.
Po pierwszym dniu jazdy, rodzinny Hyundai zrobił nam przynajmniej trzy miłe niespodzianki i jedną nie miłą.
Niespodzianka pierwsza – ładny!
Samochód odebraliśmy w warszawskiej siedzibie Hyundaia. Na parkingu, już z daleka zauważyliśmy auto o elektryzująco niebieskim lakierze, jak w Oplach w wersji OPC. Hyundai, ku naszemu zaskoczeniu, naprawdę dobrze wygląda. Linia nadwozia, jak na rodzinne kombi, jest dynamiczna i trudno znaleźć miejsce, które "zapomniano" zaprojektować.
Niespodzianka druga – niezła jakość
Auto, którym jeździliśmy kosztuje nieco poniżej 70 tys. złotych. Za to otrzymujemy m.in. pół skórzane fotele, obszytą skórą kierownicę, skórzane podłokietniki z przodu i z tyłu. Wnętrze nie razi szarością ani nadmierną ilością twardych plastików.
Dopatrzyliśmy się jednak pewnych niedoróbek. W schowkach materiały wykończeniowe nie są dobrze odlane, przez co mają w niektórych miejscach ostrzejsze krawędzie. Mimo to wrażenie jest dobre.
Dzień wcześniej jeździłem Lexusem. Prowadząc i30 nie miałem poczucia, że pod względem jakości oba auta są od siebie oddalone o lata świetlne. Raczej jest to odległość, jaka dzieli jakość życia w Warszawie od jakości życia w jednej z zachodnich stolic Europy. Za to w Warszawie jest taniej.
Niespodzianka trzecia - dynamiczny silnik
W testowany Hyundaiu zamontowano szesnasto-zaworowy silnik o pojemności 1.6. Azjaci znani są z tego, że potrafią wycisnąć maksimum z każdego motoru. Tak jest i tym razem. Rodzinny Hyundai ma pod maską 122 konie mechaniczne. Tata będzie zadowolony.
Silnik lubi wysokie obroty i cały czas daje nam pewność, że bez problemu wyprzedzimy jadącego środkiem drogi rowerzystę czy furmankę. Wystarczy zredukować do trzeciego biegu by auto żwawo przyspieszało.
Niemiła niespodzianka – co tak hałasuje?
By przetestować jak Hyundai i30 sprawuje się na polskich dziurach wybraliśmy się do zagłębia kiepskich nawierzchni jakim jest pod warszawski Otwock. To prawdziwy test dla zawieszania. Podobne dziury można odnaleźć jedynie po ciemnej stronie księżyca, gdzie spadł deszcz meteorytów.
Niestety Hyundai daje odczuć, każdą nierówność jaka pojawia się na drodze. Naszym zdaniem ma nieco zbyt twardo zestrojone zawieszenie.
Do tego w testowanym egzemplarzu, który ma zaledwie 1 700 kilometrów przebiegu, do naszych uszu ciągle dochodził nieprzyjemny klekot z tylnych części auta. Podejrzewamy, że to klapa bagażnika (może jest źle spasowana?).
Sprawdzimy to w drugim dniu testu Hyundaia i30 cw.

